15 pytań - Docent
foto - Th0rn

z dnia 12-VIII-2002r.

Imię i nazwisko: - Krzysztof Raczkowski
Data urodzenia: - 29.10.1970
Miejsce zamieszkania: - hmmm, różnie - Korsze, Gliwice...,hotele, autobusy
Zespoly w, których zaczynałeś: - nno, tak jak każdy - w podstawówce, w domu kultury, pierwszy, który miał nazwę to SKANDAL (rock-pop-coś tam), potem DYKTATOR (to już speed/thrash), pierwszy z którym coś nagrałem to już SLASHING DEATH (deathgrindcore), potem to już VADER (od 1988), UNBORN (thrash) -przez jakiś czas grałem w tych trzech ostatnich kapelkach równocześnie, ATROCIOUS FILTH (industrial death pop), no i ostatnio DIES IRAE. 
Pierwszy instrument:- He, he, bez żartów, na czym miał grać małolat w PRL anno 1985? Jasne, że POLMUZ, niech mu ziemia lekką będzie.

 

1. Czym się aktualnie zajmujesz, gdzie w najbliższym czasie można Cię zobaczyć i posluchać. 

Aktualnie mam długo wyczekiwane wakacje, tj. po raz pierwszy od paru lat mamy prawie całe lato wolne od koncertów, aktywność rozpoczynamy w Sierpniu, niestety nie w Polsce - gramy jakiś festiwal w Niemczech, a od 31.08 dłuugą traskę po całej Europie - jakieś 45 sztuk.

2. W jaki sposób się uczyłeś? Czy były to jakieś lekcje w szkole muzycznej, lekcje prywatne czy może jesteś samoukiem?

Totalny samouk - zero nauczycieli, szkół, itp., jeśli nie liczyć tzw. Instruktora od pozalekcyjnych zajęć muzycznych, który prowadził naszą pierwszą kapelkę, ale to był skrzypek, nie bębniarz... próbował nas nauczyć grania z nut, ale jakoś wtedy mieliśmy inny pomysł na granie rocka, he, he... Po prostu, podpatrywałem innych drummerów w TV, słuchałem radia, kojarzyłem wizję z fonią, i jak pierwszy raz dali mi usiąść za "prawdziwą perkusją", to już wiedziałem jak ją ustawić i którą ręką jak bić na czym, żeby zagrać podstawowe 4/4 (ofkorz nie wiedziałem wtedy, że to tak się nazywaJ). Jestem typowym bębniarzem intuicyjnym - od małego coś tam klepałem na kolanach, no i nie wolno tu zapomnieć o tym, że tak naprawdę styczność z instrumentami miałem od malca, bo mój Ojciec miał zespół od zawsze...ale jak byłem kałamarz, to ani w głowie mi było uczenie się muzyki, bo miałem całkiem inne zainteresowania - głównie książki - umiałem czytać jak miałem 4 lata i w podstawówce potrafiłem brać 10 knig tygodniowo z biblioteki - miałem special deal z Panią. Stąd zresztą mój nick - Docent. Kolesie kopali piłkę, a ja półki w bibliotece

3. Masz za sobą wiele lat doświadczenia w tym też doświadczenia z pracą w studio. Czy mógłbyś dać nam jakieś rady - jak mamy się zachowywać, co robić a czego nie podczas nagrywania w studio? Jak grać, jakie są różnice pomiędzy graniem sobie na próbie a graniem w studio?

Fakt, że próby, a studyjo to dwie różne Mańki...niejednokrotnie bywało tak, że na próbie wszycho gra, masz fajne patenty, z kapelką gra się zajebioza, a w momencie wejścia do studia nagle opuszcza cię fantazja...to po pierwsze tzw. Syndrom Czerwonej Lampki (po prostu cholerna, zżerająca cię trema w momencie gdy pan wciska "Record"), a czasem też kwestia tego, że w studio wszystko słychać bardzo selektywnie, wyraźnie i okazuje się, że nie do końca grasz tak, jak to sobie do tej pory wyobrażałeś - nieczęsto ma się taką salę do prób, zwykle jest huk itp. 
Mała rada - dopóki nie jesteś na maxa pewien swoich umiejętności, nie przygotowuj skomplikowanych, olśniewających aranży, max szybkich zagrywek, itp., bo potem może być po prostu wstyd i strata czasu i kasy na studio. Znam to z autopsji. Trochę pokory - wiadomo, młody muzyk chce się pokazać z jak najlepszej strony, ale w prostocie i precyzji siła, believe me...

Polecam także ten artykuł >> (przyp. Kanclerz)

4. Jaki jest Twoj ulubiony patent, który najchętniej i najcześciej stosujesz podczas gry? 

Czy ja wiem...to chyba słychać na płytach...różne tam dwójki (double strokes) na blachach, przejścia (fill-ins) naprzemiennie kotły i stopy (np. RLFF, RLRLFF triolami) i takie tam drobne patenciki - urozmaicacze do podstawowej, prostej rzeźni...

5. O czym powinniśmy pamiętać kupując perkusję. Czy są bardziej i mniej ważne elementy zestawu ?

Chyba nie ma mniej i bardziej ważnych elementów...wszycho jest ważne. Oczywiście dobrze jest zainwestować w jakiś dobry werbel, modeli na rynku jest mnóstwo - trzeba sobie dobrać taki, który brzmi najlepiej, tzn. najbliżej naszych oczekiwań - ja tak naprawdę ciągle poszukuję - np. naszą płytę "Black to the Blind" nagrywałem na pożyczonym od Mitloffa (kiedyś HATE) werblu SONOR zajebiście głębokim - 8 cali, korpus z bodajże mosiądzu (brass), cholernie ciężki i wielki - jak naciągnąłem go wysoko to zabrzmiał po prostu max - miał i dół i atak, pod grubą pałą brzmiał po prostu zajebioza, tylko mały szczegół - cena katalogowa to ok. 1500 marek (wtedy), czyli ze 3000 złotych - czyli tyle, ile cały tani zestaw... Blachy... no cóż, ta sama historia, jest ich od cholery na rynku i tak naprawdę ciężko czasami się w tym połapać... używałem już chyba wszystkich firm i jak na razie najbardziej pasowały mi Zildijany, np. A Custom, Z Custom ale nie ukrywam, że współpraca z polskim przedstawicielem Zildijana nie układała mi się najlepiej i obecnie gram na zajebistych tureckich blachach Istanbul, seria Alchemy. Są naprawdę spoko i jestem zadowolony, tak, że polecam - jest to właściwie to samo, co Zildijan, bo ta ostatnia firma ma swoje korzenie też w Turcji, tylko na początku wieku wyemigrowali do Stanów i tam założyli fabrykę talerzy - Turcy zawsze mieli tradycję robienia talerzy, szli z nimi na wojnę itp. J Zresztą Sabian to też jakaś rodzinka kolesi od Zildijana, tylko ukradli technologię i uciekli do Kanady założyć swój biznes...Dość długo też zastanawiałem się nad tomami, zawsze wyznacznikiem był tu dla mnie Slayer z "South of Heaven" - tam tomy brzmią po prostu zajebiście, potęga itp. Najbliższe tego są chyba (z Yamahy) tomy z serii 9000 Recording Custom (brzozowe), ale akurat nie miałem szansy na ich ściągnięcie w momencie gdy inwestowałem w gary i kupiłem sobie Maple Custom (klonowe), które nie brzmią tak potężnie, mają mniej dołu, ale w sumie też OK. Warto też pamiętać o hardware - dobre pedały to podstawa. Przez lata używałem Tama Camco HP 35, ale że hmmm... trochę się zużyły, od niedawna gram na Iron Cobrach.

6. Na jakim sprzęcie grasz aktualnie (marka, model, rozmiary,moze masz jakies zdjecia zestawu itp), a na jakim byś chciał grać? 

No to już trochę powiedziałem w poprzednim pytaniu, ale szczegóły: 2 x 22" Yamaha Stage Custom Bass Drum ( i tak zawsze używam triggerów, więc nie opłacało mi się pakować kupy szmalu w jakieś zajebiste "bębny wielkie"J) , tomy: 12", 13", 14" ,floortom 16" - wszystko Yamaha Maple Custom, werbel w sumie dość taniocha, standard - Yamaha Power V - 5 1", Hardware różny - pedały i HiHat Tama Iron Cobra, blachy Istanbul Alchemy - HiHat Rock 14" , China Raw 16", China 22", Splash 12", Crash 16" Crash 17", Bell Raw 8", Bell 10", Ride Raw 22". Do tego system triggerów oparty na modułe Alesis D4 - triggeruję stopy i na koncertach dodatkowo werbel (oprócz mikrofonu) - triggery szwedzkiej firmy ddrum - najlepsze!!! Jako że jestem fanem MIDI i samplów, z chęcią w przyszłości dokupiłbym jakiś rzetelny sampler i parę padów do wyzwalania próbek.

7. Wielu perkusistów gra ze słuchu. Czy jednak powinni uczyć się grania z nut ?

Jasne. Ja sam jestem samoukiem ze słuchu, ale po paru latach takiego grania zainteresowałem się nutami i z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że pomogło mi to, poszerzyło moje horyzonty, z całą pewnością rozwinęło. Na rynku jest cała kupa przeróżnych materiałów do nauki gry na bębnach i warto z nich korzystać, by nie wyważać dawno otwartych drzwi, Polecam poznanie notacji perkusyjnej choć w stopniu podstawowym (tj. choć w takim, jaki sam okiełznałemJ)

8. Wymienię kilku bębniarzy a Ty opisz ich w kilku słowach. Napisz, który Ci się podoba (jako perkusista:)), a który nie i dlaczego.  

9. Co wolisz?

10. Opisz wymienione prze ze mnie lata. Co z nich najlepiej pamiętasz, z czym Ci się kojarzą? Z jaką muzyką(ew. konkretnymi przebojami) Ci się kojarzą? 

11. Wymienię kilku wykonawców a Ty w kilku zdaniach skomentuj ich Twórczość.

12. Twoja rada dla poczatkujacych bębniarzy. 

Przy kilku wyżej wymienionych postaciach to sam jestem początkujący... Nie wiem, to pewnie banalne, ale i prawdziwe - ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć, nie ograniczać się do jednego stylu, poszukiwać, czytać, zainteresować się problemami programowania rytmów na automatach, programach komputerowych - to także rozwija, wiem sam po sobie...eksperymentować z ustawieniem zestawu, stołka, sprężyn w pedałach, znaleźć najodpowiedniejsze dla siebie rozwiązanie - każdy człowiek jest trochę inaczej zbudowany i nie należy się sugerować jak inni mają rozstawione bębny - ma nie być ładnie, tylko wygodnie. Poza tym wbrew obiegowym opiniom bębniarz to nie paker - nie siła i wymiary mięśni mają tu kluczowe znaczenie, gra się głównie głową i nabytą w drodze wieloletnich ćwiczeń techniką. Wrócić czasem do podstaw - "Back to the Basics" jak brzmi tytuł książki i płyty Dave Weckla - ćwiczyć podstawowe patenty jak dwójki i paradidle , czy nawet zwykłe uderzenia naprzemienne systematycznie. Więcej tajemnic tu nie ma. Konsekwencja, upór i systematyczność.

13. Twoja rada dla zaawansowanych bebniarzy.

He, he...Rutyna twój wróg... Zbytnia wiara w swe umiejętności też...Zawsze można się czegoś nowego nauczyć. Nie wierzcie, jeśli ktoś wam powie "umiem grać na perkusji" - (Nauczył się i już umie...J) to proces ciągły, trwający całe życie. Nie można się wszystkiego nauczyć, nie ma na świecie takiego bębniarza, który "potrafi zagrać wszystko". Są oczywiście tacy bliscy temu ideałowi jak np. Neil Peart z RUSHJ.

14. Najlepsze ćwiczenia rozgrzewające?

Mam taką seryjkę, którą wykonuję przed każdym koncertem - głównie ćwiczenia rozciągające i zwykłe dwójki, paradidle i naprzemienne, ale tak naprawdę stwierdziłem już dość dawno, że to tylko taki wstępniak, by nie siadać za bębny zupełnie sztywnym i nieruchawym, a tak naprawdę to i tak rozgrzewam się na dobre dopiero po zagraniu kilku kawałków. Jak już mi cieknie po plecach na maxa, to znak, że jestem rozgrzany, he, he

15. Nie samym "death'em" Docent żyje? Jakiej muzyki słuchasz na codzień, wymień kilku wykonawców, które ostatnio najbardziej Ci "wchodzą".

 No to już chyba w poprzednich pytaniach trochę się odkryłem - tak naprawdę to na dzień dzisiejszy prawie nie słucham death metalu. Wystarczy mi tej ekspresji na próbach i koncertach. W domu raczej się luzuję przy jakimś lżejszym klimacie - dużo elektroniki, sampli (SCORN!!! - zupełna czapa - polecam"Evanescence"), takie historie jak MASSIVE ATTACK, TRICKY, LAMB, FSOL, ORBITAL,BJORK, a jak mam ochotę na coś ostrzejszego to raczej rzeczy w stylu FEAR FACTORY, HELMET, RAMMSTEIN itp. 

Dziękuję bardzo za poswięcenie czasu i odpowiedzi na moje pytania.

Wielkie dzięki dla Thorna za zdjęcia!!!

 

Prawa autorskie:  Perkusja OnLine